Zasadniczo jesteśmy |
|
Zasadniczo jesteśmy samowystarczalni, a jeśli importujemy jabłka, to tylko dla przeciwdziałania spekulacji. Tak na przykład w 1967 producenci rolnicy wstrzymywali się jesienią ze sprzedażą jabłek, czekając zimy, by wziąć wyższe ceny, zbyt wysokie, aby je można było ekonomicznie uzasadnić. Sprowadzono więc kilka tysięcy ton jabłek z Węgier. To poskutkowało - ceny jabłek spadły, chociaż nadal były bardzo opłacalne dla dobrego producenta.
Nasz eksport jabłek znacznie przewyższa ich import. Eksportujemy jabłka głównie do ZSRR, Czechosłowacji i NRD, w mniejszej ilości do NRF, Anglii, Szwecji, Finlandii i Islandii. W niektóre lata wywoziliśmy do 20 000 t rocznie. Jest szansa znacznego zwiększenia eksportu jabłek. Jedyną odmianą, jaka ma możliwości bardziej masowego eksportu do zachodniej Europy, jest Mclntosh. Anglia, Szwecja i Finlandia znają i lubią Mclntosha importowanego z Kanady, a nasz Mclntosh nie jest wcale gorszy. Nikt w Europie nie może z nami konkurować w uprawie tej odmiany. Nie udaje się ona w takich krajach, jak Węgry, Włochy czy Francja, bo jest to jabłko klimatu północnego. Nie udaje się jednak także w Anglii, Holandii, Danii czy Szwecji, gdyż w klimacie morskim cierpi na raka. | | |